czwartek, 10 kwietnia 2008

Pa, Pati. Nie wracaj.

Jak donosi Rzeczpospolita, prezes TVP podjął w duchu decyzję o odwołaniu Patrycji Koteckiej z funkcji zastępcy dyrektora Agencji Informacji TVP. To bardzo dobrze, ale nie sposób jednak nie wytknąć panu prezesowi, że jeszcze na początku roku w wywiadach prasowych bronił Koteckiej - symbolu PiS-yzacji TVP - jako rzekomo odważnej, rzetelnej i doświadczonej dziennikarki oraz tego, że przecież to on sam uczynił ją wicedyrektorem i tolerował a być może wspierał i inspirował niektóre jej działania, o których będą pisać podręczniki manipulacji i propagandy politycznej. To kolejny dowód bezgranicznego koniunkturalizmu prezesa Urbańskiego i jego gotowości do poświęcania ludzi w imię interesu politycznego jego i całego Zarządu. Akurat w tym przypadku tło tej decyzji ma jednak mniejsze znaczenie, bo Kotecka była wrzodem, który należało już dawno usunąć. Co teraz będzie z Pati? No cóż, otwiera się przed nią zapewne kariera polityczna w PiS, chociaż znając jej możliwości intelektualne, nie wyobrażam sobie bezpośredniej rozmowy z Jarosławem Kaczyńskim. Ale bardziej prawdopodobne jest to, że zostanie felietonistką Głosu bądź Gazety Polskiej a prywatnie osiądzie przy boku wkrótce europarlamentarzysty Zzbigniewa Ziobry w domku pod Krakowem, gdzie powije mu potomstwo. A za 12 lat być może zostanie panią prezydentową.

Brak komentarzy: